wtorek, 4 września 2012
inherit
czwartek, 23 sierpnia 2012
desperate times - hard target
poniedziałek, 20 sierpnia 2012
terror w Polsce
niedziela, 19 sierpnia 2012
hard to breathe
sobota, 17 marca 2012
środa, 29 lutego 2012
środa, 22 lutego 2012
iron to gold, outbound, inherit
czwartek, 30 czerwca 2011
Kubeł (Struggle zine, The Heat zine, Get By rec.)
1. Adam, od kilku dobrych lat wydajesz własne fanziny, uruchomiłeś też wytwórnie, jak to się stało, że jeszcze nikt nie zainteresował się przeprowadzeniem z Tobą wywiadu ?
Cześć, to nie jest do końca prawdą. Faktycznie wydaje fanziny od kilku dobrych lat, do tego dochodzi Get By Records. Ale co do wywiadu to sam przeprowadziłem ze sobą wywiad do ostatniego numeru Struggle, do działu HC Tata. Po namowie kolegi współredaktora Drzewoxa tak przy okazji sprawdźcie jego bardziej metalowe oblicze: www.wewither.com) przemieliłem wywiad w krótki tekst. Poza tym jednym przypadkiem były jeszcze pytania do zine’a AWAITING THE END #3, z tego, co pamiętam to była ankieta na temat Straight Edge. Poza tymi dwoma rzeczami to raczej nikt nie chciał ze mną robić wywiadów, a bo i nie ma po co. Stoję na uboczu, wolę działać niż gadać i tyle w tym temacie.
2. Skąd i pod jakim wpływem narodził się pomysł na stworzenie własnego pisma, później kolejnego itp. ?
Wychowywałem się (hardcore’owo) wśród ludzie zaangażowanych w Unity 2000 Crew, a oni jak wiadomo swego czasu stworzyli (jak dla mnie) najlepszy hardcore’owy zine w Polsce – UNITY 2000 ZINE. Pierwszy numer bomba, drugi numer również bomba – szkoda, że nie ukazał się w wersji papierowej. Wszystkie ziny, które wcześniej widzałem/czytałem były albo bogate w treść, albo wypasione pod względem składowo-edytorsko-graficznym. U2KC podniósł poprzeczkę na polskiej scenie do bardzo wysokiego poziomu w tamtym czasie. Pamiętajmy, że to był rok 1999, dostęp do super wypasionych programów komputerowych do składu nie był tak łatwy jak teraz. No i Internet. Kto śmigał na stałym łączu? Chyba tylko Blake Carrington i jego świta. Po premierowym numerze U2KC moje serce zabiło mocniej dla papieru. Chłopaki szybko rzucili się w wir pracy i zaczęli skrobać #2. Niestety, jak to w życiu bywa, pewne sprawy nie potoczyły się tak jak były zaplanowane i papierowej wersji numer 2 nigdy nie miał. Wywiady, artykuły, recenzje były poskładane, może nie wszystkie, ale dużo było zrobione. Część została wrzucona w późniejszym terminie a to do Struggle’a, a to na hard-core.pl. I tak jakoś umarło to śmiercią naturalną. Ale w przyrodzie nic nie ginie i tam gdzie coś umiera musi się coś narodzić, równowaga musi być. Na zgliszczach U2KC ruszyliśmy ze Struggle’m. Pamiętam, jakie to było wszystko nowe na początku. Robienie wywiadów, pisanie artykułów, szukanie chętnych do napisania kolumny lub eseju, graficiarzy itp. Nie wiedziałem tak naprawdę z czym to się je, ale była zajawka. Pierwszy numer składał nam Socjopata, bo my mieliśmy 2 lewe ręce do tych wszystkich komputerowych programów. Wyszło cycuś glancuś. Później drukowanie na klisze (mam je do dzisiaj) i jazda później na papier. I jak dostaliśmy 500szt. to się zesraliśmy z wrażenia w spodnie. Wszystko było tylko fajne. Znalazło się później kilka baboli, ale kto ich nie robi? No i tak zaczęliśmy. Patrząc na sprzedaż i niemalejące stosy zinów odechciało nam się trochę robić kolejne numery. Ale to była krótkotrwała niemoc. Później poszedł numer 2, 3, 4 i tak doszliśmy do ostatnio wydanego nr 6. Teraz w naszych głowach jest już numer siódmy. Może późną wiosną przybierze formę papierową hehe… albo wczesną jesienią.
3. Jak udaję Ci się wygospodarować czas na pracę, rodzinę i ten poświecony na przeprowadzanie wywiadów, załatwianie tego wszystkiego co związane jest z przygotowaniem kolejnego numeru do druku ?
Czas… to jest tak naprawdę chyba jedyne, czego każdemu brakuje. Żeby wygospodarować czas na zine’a muszę rezygnować z innych rzeczy, żeby robić inne rzeczy muszę rezygnować z zine’a. Moja sytuacja życiowa jest taka, a nie inna, mam ustalone pewne priorytety, według których muszę działać. Rodzina, dom, praca… i gdzieś tam na końcu tej wyliczanki hardcore. Nie mam za bardzo czasu na robienie zine’a, ale nie zamieniłbym mojej sytuacji na nic innego. Gość (nasz syn Kacper), który pojawił się w naszym życiu zastępuje sto miliardów najlepszych zineów, jakie mógłbym zrobić i nie zmieniłbym tej sytuacji na nic innego.
Wiesz, co mnie wkurza w robieniu zine’ów? Dokładnie to samo, co ja zrobiłem w przypadku tego wywiadu, czyli zwlekanie z odpowiedziami. Gość dostaje mail’a czy odpowie na kilka pytań, jest totalnie zajarany i odpowiada, że jasne, super. Po czym siedzisz nad pytaniami, poświęcasz się, żeby był fajny wywiad, wysyłasz do gościa, a on przez następne 6-9 miesięcy cię olewa. W takich momentach naprawdę to jest totalnie wkurwiające zajęcie. Mogę zrozumieć, że ktoś nie ma chwilowo czasu, ale odpowie za czas jakiś. No ale jak nie chce odpowiadać na pytania w ogóle, to niech od razu napisze, że nie ma ochoty udzielać wywiadów i tyle. Musiałem to napisać.
4. Obok popularnego w Polsce StruggleZine’a wydajesz w kolaboracji jeszcze dość poczytne pismo pod nazwą The Heat, powiedz coś więcej na jego temat.
Poczytne powiadasz ? Miło to słyszeć. Kolaboracja to dobre słowo, zwłaszcza, że jest to kolaboracja polsko-niemiecka hehe… Kolega Dominik (znany tu i ówdzie jako LB) i ja wpadliśmy pewnego Fluff’owego wieczoru, że można by razem coś skręcić na boku. Bez żadnych zobowiązań, napinek i nie wiadomo jeszcze czego. Chcieliśmy sprawdzić czy jesteśmy w stanie spłodzić na tyle fajną, anglojęzyczną gazetę, że będzie nam się to podobało i że może spodobać się innym. Daliśmy sobie trochę czasu, żeby na spokojnie przemyśleć, co byśmy od siebie chcieli dać i jako, że LB mieszka w Norymberdze, ja w Poznaniu wszystkie nasze późniejsze ustalenia, były tworzone drogą mail’ową. Nie myśleliśmy, żeby zrobić jakiegoś „concpet-zine’a” w jednym klimacie. Chcieliśmy, żeby było różnorodnie, jak na jarmarku. Trochę muzyki, trochę osobistych wynaturzeń, trochę sztuki dookoła scenowej. W założeniu HEAT’a było robienie wywiadów z zespołami/osobami, które nam w jakiś tam sposób się podobają, inspirują nas i interesują. Chcieliśmy, żeby wywiady były fajne, żeby po przeczytaniu wywiadu z Panem X coś fajnego zostało w głowach, żeby było, o czym myśleć. Nie wiem czy udało nam się to osiągnąć w pierwszym numerze, ale staraliśmy się. Poza treścią dosyć istotna jest dla nas grafika/skład. Niektóre ziny są ładniejsze, inne gorsze, niektóre mają fajne zdjęcia, inne są tak złożone, że nic się nie da przeczytać. My chcieliśmy, żeby było przejrzyście, schludnie, czysto. I chyba jest ok. z tym składem. Można się oczywiście przypieprzyć do kilku rzeczy, ale nie myli się ten, kto nic nie robi, prawda? Do tej pory wydaliśmy 3 numery i powiem ci, że coraz bardziej mi się podobają. Pierwszy numer był trochę eksperymentalny (wiadomo jak to jest z debiutami), przy dwójce byliśmy bardziej świadomi, co chcemy osiągnąć, a trójka to jest kontynuacja obranej przez nas drogi. Jeszcze jedna kwestia, nazwa zina jest oczywiście nawiązaniem do jednego z naszych ulubionych filmów i jakoś tak wyszło, że okładki również chcieliśmy mieć filmowe. No i tak przez te 3 numery udało nam się temu zobowiązaniu dotrzymać. Mam nadzieję, że ludzie nie mają problemu z rozszyfrowaniem, z jakiego filmu pochodzi dana okładka.
Na chwilę obecną trwają mało intensywne prace nad numerem 4. Podjęliśmy temat, że warto by było coś wyrzucić z siebie i może uda nam się coś sklecić jeszcze w tym roku.
5. Czy tytuły takie jak „Grzyb na ścianie” to jednorazowe wydawnictwa czy w przyszłości można się spodziewać kolejnych numerów ?
„Grzyb na ścianie” to była niezła jazda, nie tylko zine, ale również ten prawdziwy hehe. Totalny spontan… mieliśmy dobrą ekipę na chacie (tzw. XLOCAL CREWX) i stwierdziliśmy, że coś zrobimy i zrobiliśmy. Bez napinki, bez żadnych stresów. W środku znalazły się wywiady z: gościem, który stoi za Avenging Animals, Path Of Resistance, Wiśnią, krótki tekst o wege Poznań, kilka kolumn i przepisów. Krótkie, acz treściwe, fajne doświadczenie. To był 2006 rok, większość z nas studiowała, czyli miała trochę wolnego czasu i nawet były pomysły, żeby to dalej kontynuować, ale zabrakło konsekwencji i na dzień dzisiejszy skończyło się tylko na jednym numerze. Nie jest powiedziane, że było to ostatnie słowo Grzyba hehe…
W tamtym, płodnym, okresie pojawiły się jeszcze takie tytuły jak: The Path Of Truth oraz Last Of The Sane. TPOT to zine niejakiego Sergiusza, każdy z nas dorzucił coś od siebie, ktoś tam wydrukował na koszt pracodawcy i można było wypuścić kolejnego zine’a firmowanego logo XLCX.
Last Of The Sane jest zine’m, wypuszczonym z okazji ostatniego gigu SUNRISE. Najważniejszy oczywiście jest pożegnalny wywiad przeprowadzony przez Wechtera, poza tym dorzuciliśmy kilka kolumn i wszystko wyszło naprawdę dobrze. Do dnia dzisiejszego jestem zadowolony z końcowego efektu.
Don’t Believe The Hype – zine przewidziany, jako głównie „kolumnowy”, ale znalazło się miejsce na wywiady z: OREIRO, CHILDREN OF FALL i WECHTEREM. Jedna z lepszych rzeczy, w jakich brałem udział. Główna ekipa tworząca tego zine’a to: Dżuda (INCITE ZINE), Małpa (mistrz od składu) oraz ja, ale osób, które napisały coś do numeru pierwszego było bez liku. I to było zajebiste, różne osoby z różnych środowisk i dzięki temu nie było monotonii w tym zinie. Od jakiegoś czasu zbieramy się za zrobienie #2, ale wiadomo… czas, obowiązki, lenistwo biorą górę!
Odpowiadając na twoje pytanie, mam nadzieję, że można się spodziewać czegoś zwłaszcza po DBTH w niedalekiej przyszłości.
6. Obok zinów, jakiś czas temu uruchomiłeś pod szyldem Get By rec. wytwórnie płytową, jak wielką frajdę sprawia Ci wydawanie zespołów ?
Dużą hehe… Pomysł, żeby zrobić małe wydawnictwo odkąd pamiętam krążył po mojej głowie. Muzyką jarałem się bardziej właśnie od tej strony. Jakoś nigdy nie ciągnęło mnie, żeby nawalać na gicie w jakimś zespole, chciałem być bardziej zaangażowany w wydawanie fajnych płyt, które mi się osobiście podobają. I tyle. Tak jakoś w 2007 roku pomysł przybrał rzeczywistych kształtów, wcześniej wszystko było w formie nie do końca określonych planów, zamierzeń (szeroko pojętej przyszłości). A tu nagle wyskoczył ELVIS DELUXE z takim materiałem, że mi (zresztą nie tylko mi) szczęka opadła. Płyta była nagrana, trzeba było tylko się wziąć za graficzną stronę tego cuda no i ruszyć z kopyta. I nagle wszystko jakoś tak się poukładało, że w miarę szybko ogarnęliśmy temat „wytwórni” i można było startować. Poszukiwania nazwy przyniosły dosyć fajny efekt, bo w sumie miało być hardcore’owo, a wyszło hip-hopowo. Ale Talib Kweli to równy gość z dobrymi tekstami, więc inspiracja (dla mnie) jak najbardziej na plus. Nazwa była, pierwsza płyta była, a nie było logosa, którym zajął się Pan David Ryski. Wyszło całkiem fajne i można było ruszyć z koksem. I tak 18.06.2007 wypadła pierwsza premiera z katalogu Get By Records – ELVIS DELUXE ‘Lazy’. Nie wiedziałem, czego się spodziewać po wydaniu płyty. Od strony finansowej, nauczony doświadczeniem z zine’m, nie nastawiałem się, że płyta szybko (czytaj w 6-9 miesięcy) się zwróci. Miałem bardziej długofalową stopę zwrotu w głowie hehe… Sprzedaż na początku była w porządku, później stanęło, potem znowu ktoś coś kupił i tak się kręciło. Aż do dnia dzisiejszego nie została mi ani jedna kopia na sprzedaż z 500, więc nie jest źle. Nie wiem ile ma zespół, ile jest porozsiewanych po różnych dystrybucjach, ale jak się okazało „Lazy” to był strzał w dziesiątkę! Bardzo dobra płyta, zbierająca bardzo dobre recenzje no i nie leży u mnie pod łóżkiem w „setkach” tylko się sprzedała. I o to chodzi. Kolejne wydawnictwa to mógłbym nazwać „zajawkami kumplowskimi”. Kumpel miał zespół z nagranym materiałem, który niszczył, ale nagrany do szuflady. Więc co? Zostawić to? Nie ma mowy! W ten sposób 01.01.2008 roku wyszło LAST ITEM „The Final Damage” (CDR – wolałbym, żeby to była normalna, tłoczona płyta, ale 500 sztuk byłoby nie do opchnięcia); 01.05.2008 roku DAYMARES „Toothless&Fanged” (płyta kończona na szybcika, chłopaki wyjeżdżali na trasę po Europie i potrzebowali szybko płyt, na szczęście wyszło wszystko zajebiście); 27.06.2008 roku IDENTITY „Demo 2008” (czy to nie jest jeden z lepszych zespołów w PL? Demówka zabija!); 15.02.2009 roku FALL BEHIND „Episodes” (kolejny „trup” w stajni GBR z materiałem w szufladzie. Te 4 kawałki pokazują jak bardzo ten zespół się rozwinął i ile mógł jeszcze osiągnąć. Genialne!); 20.09.2009 roku WE ARE IDOLS „S/T” (świetna płyta, mieszanka wybuchowa hardcore/punk/metal. Wrocławiaki demówką pozamiatali, ale to co zrobili na tej płycie przeszło wszelki pojęcia!), LASH OUT „The JudasBreed” (podwójna płyta weteranów europejskiej sceny hardcore’owej. Jak wchodziłem w scenę to jarałem się ich muzyką i jak tylko była okazja wydać ich nieopublikowany materiał to nie zastanawiałem się dwa razy). Chciałbym tylko domówić pewną kwestię. Jakoś tak się złożyło, że większość kapel, które wydałem jest już w grobie, albo jest mniej aktywna. Nie wiem czy ja jestem taki pechowy czy jak? Hehe… LAST ITEM, FALL BEHIND oraz LASH OUT to wiadomo, nie liczyłem, że będą grać 250 koncertów w roku. ELVIS DELUXE na spokojnie podchodził do kwestii koncertów, ale liczyłem na DAYMARES oraz WE ARE IDOLS hehe. No i DAYMARES się rozpadło, a WAI jakoś tak spowolniło swoje koncertowanie. Mam nadzieję tylko, że WE ARE IDOLS oraz IDENTITY się nie rozpadną w najbliższej przyszłości, bo już żaden aktywny zespół nie będzie chciał się wydać w progach Get By Records.
7. W styczniu premierę będzie mieć kolejne wydawnictwo – dyskografia Lash Out, jak doszło do współpracy pomiędzy Tobą a Norwegami ? Jest to chyba pierwsza zagraniczna pozycja w Twoim labelu ?
Tak, dokładnie 15 stycznia chłopaki mieli zaplanowany koncert-reunion. INTEGRITY wpadło na jeden koncert do Europy i tak ich zmotywowało, że zajebali z nimi sztukę. I jak się później okazało, ze 2-3 dni później zagrali raz jeszcze. No i na razie na tym poprzestali. Chciałbym wyjaśnić jeszcze jedną rzecz, „The Judas Breed” to nie jest dyskografia LASH OUT – na płycie znajdują się kawałki z „TheDarkestHour” oraz „WornPath” 12”/MCD, „The Unloved&Hated” EP, split EP z szwedzkim zespołem BURST, split CD z Norwegami z AMBITION oraz niewydaną wcześniej płytę „The JudasBreed”. Nie wiem czemu przyjęło się, że jest to dyskografia. Chłopaki wydali jeszcze przecież m.in. dużą płytę „What Absencje Yields”, więc do kompletnej dyskografii trochę brakuje.
Wracając do meritum pytania „The JudasBreed” zostało nagrane w 1998 roku i aż do tej pory nie było nigdzie wydane. Zespół kilkukrotnie próbował w różnych wytwórniach wydać ten materiał, ale zawsze coś stawało na przeszkodzie. Ostatnią osobą, która miała wydać ten materiał był Andrew prowadzący bloga AVERSIONLINE (www.aversionline.com). Wszystko było już dogadane między Andrew, a zespołem. Dowiedziałem się, że on ma to wydać skontaktowałem się z nim czy nie chciałby dać mi tego na Europę, ale odmówił. Z tego, co mi pisał to wszystko już było na tyle zaawansowane, że było po prostu za późno, żeby zrobić wspólne wydawnictwo. Nie zostało mi nic innego, jak poczekać na gotowe wydawnictwo. Po kilku miesiącach odezwał się do mnie pałker LASH OUT, że jednak płyta znowu nie wyjdzie hehe... i pytał czy jestem ciągle zainteresowany wydaniem tego pechowego materiału. Jako, że chciałem wcześniej wydać tą płytę to długo się nie zastanawiałem. Chłopaki podesłali mi wszystko, co mieli, poprzerabialiśmy to na modłę GetByRecords i dzisiaj widać finalny produkt. Osobiście chciałem, żeby to było wydanie takie trochę deluxe z grubym, fajnym bookletem z wszystkimi tekstami itp. No i przede wszystkim jest tam dużo muzyki – 2 płyty – jest, co robić z tym wydawnictwem.
Wracając do ostatniej części pytania: tak, jest to pierwsze zagraniczne wydawnictwo w GBR. Czy będą kolejne, zobaczymy… Nie mówię nie. Próbowałem zrobić coś z kilkoma starymi nowojorskimi kapelami, co by ich dyskografie w Europie wydać, ale dogadać się z takim Lordem E. to jest droga przez piekło. Pożyjemy zobaczymy. Planów konkretnych nie ma, są luźne ustalenia z młodzieżowcami z Wrocławia/Warszawy i tego się na razie trzymamy.
8. Powiedz jak z perspektywy wydawcy sprzedają się płyty w Polsce ? Dzieciaki chętnie kupują pozycję, które wydajesz ?
Co mam ci powiedzieć na ten temat? Chyba wszystko zostało już powiedziane. Dzieciaki oraz starsi nie kupują tyle płyt, co kiedyś. Internet jest szeroko dostępny, blogów z wszelaką muzykę jest tyle, że nie wiadomo, z którego ściągać. Ja oczywiście też ściągam z sieci muzykę hardcore’ową, metalową, hip hopową…. Jak mi się coś widzi to kupuję, bo lubię podotykać książeczkę, wrzucić płytę do odtwarzacza, zaciągnąć się farbą drukarską. Muszę w tym miejscu zaznaczyć, że nie kolekcjonuję winyli tylko CDeki, co może dawać równie dużą przyjemność. Zresztą, co tu daleko szukać… większe metalowe lub core’owe wytwórnie zaprzestały wysyłania promówek w formie materialnej. Dostajesz linka, hasło, logujesz się ściągasz płytę w mp3, okładkę i działasz. Ja tam tak nie lubię, co możesz z mp3 wyczytać? Jeszcze jak jest źle zripowana to już w ogóle. Fajnie by było jakby sprzedaż była większa, ale na to nikt chyba nie ma za bardzo wpływu. Patrząc na samą sprzedaż w GetBy (bez wymian, komisów i innych machlojek) to można powiedzieć, że LASH OUT –The JudasBreed sprzedałem w Polsce jakieś 7 sztuk, w porywach do 12. Dla porównania Japonia (tylko tam są świry, jeżeli chodzi o europejską scenę hardcore/metal z lat 90-tych) 50 sztuk.
Wiadomo, że jak kapela jeździ często, gęsto na gigi to też więcej opchnie różnego stuffu no i na koncertach się trochę więcej tych płyt sprzedaje niż wysyłkowo.
9. Czego w najbliższym czasie możemy spodziewać się zarówno po Get By rec. jak i po stronie Twojej zinowej działalności ?
Jeżeli chodzi o GetBy to nigdy nic nie wiadomo, co strzeli mi do głowy. Nie wydaję płyt seryjnie, po 3-4 sztuki miesięcznie, raczej staram się powoli działać i czekać na coś naprawdę fajnegoi wyjątkowego. Tak było np. z LASH OUT. Mamy pewien plan z chłopakami z Identity, ale bez żadnych konkretnych terminów, luźne ustalenia, które na pewno wprowadzimy w życie. Nie wiemy tylko jeszcze dokładnie, co, jak, gdzie i kiedy!
Z drugiej, zine’owej strony to na pewno powoli zabieramy się za nowego HEAT’a (#4). Trochę czasu minęło od premiery trójki, poza tym widziałem kilka naprawdę fajnych zine’ów w międzyczasie i jestem głodny zrobienia czegoś z tym zine’m. Są wstępne plany na zespoły/ludzi, z którymi chcemy zrobić wywiady, ale podchodzimy bez ciśnienia do tego. Nie narzucamy sobie żadnych sztywnych terminów, bo i tak życie później wszystko weryfikuje i cały misterny plan idzie się jebać. Bez żadnych dat, ale na pewno będzie.
Nowy numer Struggle też już siedzi w głowie, pomysł na kilka zespołów, z którymi można by sieknąć wywiad już jest. Kolejny etap to poszukiwania chętnych do pisania różnych rzeczy do zine’a., kolumny, artykuły itp., może ten chętny to ty, czytelniku (w razie co pisać na mail’a kubel2000@o2.pl i wszystko jasne)? Mam kilka pomysłów w mej porytej głowie, ale to czasu trzeba, żeby się ogarnąć.
10. Dzięki za wywiad !
To ja dziękuję i raz jeszcze przepraszam, że jest takim chujem i zajęło mi wieki, żeby odpowiedzieć na powyższe pytania. Sprawdźcie: ELVIS DELUXE „The Favourite State Of Mind”, SIX FT DITCH “Recreational Violence”, MADBALL “Set It Off”, STATEMENT “Genocidal Justice”, DESPERATE TIMES “Demo 2010”, LIES! “Demo 2011”, SCHIZMA “Whatever It Takes Whatever It Wrecks”, THUGXLIFE “Demo”.
wtorek, 28 czerwca 2011
Zero Tolerance
poniedziałek, 27 czerwca 2011
Kajtek (Pain Runs Deep, Desperate Times, Last Warning rec.)
Kajtek to taki gość, który w scenie hardcore jest chyba od samego jej początku i tak jak o wielu można powiedzieć, że się zestarzeli i zajeli się zupełnie innymi rzeczami, tak ten typ jest cały czas aktywny i cały czas zaskakuje czymś nowym. (fot. Aneta Kot, punxnotdead.pl)
1. Ponieważ młodzież, która będzie czytać tego zina może bliżej nie kojarzyć takiego typa jak Ty powiedz kilka słów o sobie.
Cześć, nazywam się Arek Gronczewski aka Kajtek. Pogrywam na basie w Pain Runs Deep i Desperate Times od niedługiego czasu próbuję też robić niezależnego labelka - Last Warning rec.
2. Czym jest wspominany wcześniej Desperate Times ? W listopadzie ubiegłego roku szczęśliwcy mieli okazję zobaczyć debiut, czego więc możemy spodziewać się po tym projekcie w przyszłości ?
Desperate Times to moje dziecko z lokalnego podwórka. Grają w nim moi bliscy kumple z Lublina i Świdnika. Zespół ten muzycznie to zlepek stylów, które wywarły na nas największe piętno. Gramy regularnie próby więc projekt ten rozwija się i chcielibyśmy w przyszłości pograć jakieś koncerty. W listopadzie nagraliśmy nasze debiutanckie demo. W 2011 roku będziemy chcieli tez nagrać 3-4 kawałki na 7" i składankę, którą będzie wydawał mój przyjaciel Adam Malik w The Essence rec.
3. Będąc dalej przy muzyce, do niedawna w Lublinie istniał jeszcze zespół Heritage, który zarejestrował materiał na demo Acupuncture, zagrał kilka koncertów i słuch po nim zaginął, wrócicie jeszcze do grania pod tym szyldem czy to już historia ?
W projekcie Heritage grał tez gitarzysta i perkusista z Desperate Times. Nazywanie tego zespołem to chyba za dużo powiedziane, z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że my traktowaliśmy to raczej jako chęć sprawdzenia się w bardziej cięższej nucie i zarejestrowania się w studio. Od początku nie było w tym większego celu. Nie myślę na tą chwilę o Heritage, jeżeli będziemy czuli potrzebę czegoś nagrania to pewnie to zrobimy. Na pewno byłby to zupełnie inny skład projektu i styl jeszcze bardziej przypominający Old School Clevo.
4. Twoja osoba przewinęła się przez kilka bardzo istotnych zespołów, jeden z nich od 2008 roku ponownie koncertuje, czy jest jeszcze jakiś, który chciałbyś wskrzesić choćby tylko na jeden koncert ?
Nie jestem entuzjastą powrotów, szczerze. Pain Runs Deep to było coś innego, bo cała reszta oryginalnego składu tkwi w tym gównie przez cały czas. To mnie bardzo nakręca i widzę w tym sens. Bardzo im wiele zawdzięczam i cieszę się, że są. Nie uważam, że wskrzeszanie Nowej Drogi czy Unsilent nie byłoby dobrym pomysłem ponieważ ludzie, którzy tam grali kompletnie się tym już nie jarają i dawno wylecieli z takich klimatów. Nie chciałbym niczego wskrzeszać.
5. Powiedz proszę coś więcej na temat inicjatywy Last Warning rec. ?
Last Warning rec. robie razem z moim kolegą Grześkiem. Na samym początku miała to być inicjatywa pomagająca lokalnej wschodniej scenie hardcore. Myślę, że z czasem pójdzie to w kierunku bardziej rozległym. Chcielibyśmy zająć się kilkoma zespołami z Polski, pomagać im w promocji, wydawnictwie. Oprócz tego szukamy miejsca na koncerty w Lublinie. Miejmy nadzieję, że uda się coś w końcu trafić i ruszymy z tematem. Na ta chwilę oprócz Desperate Times wydajemy debiutanckie demo, również na kasecie- Iron To Gold. Mamy w planie na 2011 rok wydać dwie 7", czas pokaże co z tego wyniknie.
6. Szczerze ma to swój urok, ale dlaczego jako nośnik wybraliście tak znienawidzoną kasetę magnetofonową ?
Znienawidzoną ? Ja myślę, że idzie nawrót na ten nośnik. Demo na kasecie ma dużo fajniejszy klimat niż na CD. W zasadzie w ciągu miesiąca czasu nakład 100 egzemplarzy rozszedł się po ludziach. Zostało dosłownie kilka sztuk. Chłopaki z Iron To Gold też bardzo chcieli wydać swoje demo na kasecie. Mnie to bardzo cieszy, że sprawy przybierają taki obrót bo kocham dema na kasetach.
7. Wspomniałeś wcześniej, że w przyszłym roku ma się ukazać EPka Desperat Times w The Essence rec. Czy jest to celowy zabieg, że wydajecie się w wytwórni kumpla a nie tej prowadzonej przez Ciebie ? Takie braterskie „unity” ?
Owa 7" - Desperate Times będzie wspólnym wydawnictwem The Essence i Last Warning. Mamy z Adamem jeszcze parę pomysłów na wspólne wydania i mam nadzieje, że przynajmniej w części nam się to uda.
8. Obok muzyki i grania w zespołach można zobaczyć Cię także przy inscenizacjach bitew i wydarzeń wojennych, skąd zamiłowanie do takiego hobby ?
Militariami interesuje się od dziecka, urodziłem się w rodzinie wojskowej gdzie zapach prochu i smaru do broni był na porządku dziennym hahaha. Jaja sobie robię, tak na poważnie, historia wojskowości to moja najwcześniejsza pasja, która nie opuszcza mnie i podejrzewam, że długo przy mnie pozostanie. Rekonstrukcja historyczna to jakby dopełnienie moich zainteresowań - kolekcjonerstwa. Swego czasu bardzo wiele mojego czasu poświęcałem tym zagadnieniom. Gromadzeniu wiedzy o II Wojnie Światowej w szczególności z zakresu umundurowania i wyposażenia wojskowego.
9. Przebieranie w mundury jest to chyba dość popularne zajęcie wśród hc/punków ?
Możliwe, fajne hobby o ile robisz to we właściwym kierunku czyli z zamiłowania a nie z chęci pobiegania w mundurach, napicia się przy tym gorzały i obrzygania się. Niestety znam i takich, dlatego coraz rzadziej biorę udział w większych rekonstrukcjach historycznych. Nie wrzucam wszystkich ludzi interesujących się tym zagadnieniem do jednego wora, ale bardzo dużo jest tego typu ludzi w tym środowisku.
10. Czy oprócz umundurowania kolekcjonujesz jakieś militaria ? Jeśli tak to z jakiego okresu ?
Tak, moje zainteresowanie to głównie tematyka II Wojny Światowej. Zbieram wyposażenie i umundurowanie z tego okresu dla armii polskiej i niemieckiej. Bardzo często odwiedzam też miejsca wielkich bitew i fortyfikacji.
11. Trochę mniej poważne pytanie, pomijając umundurowanie uchodzisz za jedną z lepiej ubranych osób w scenie hc/punk według pewnego scenowego eksperta. Jak się z tym czujesz ?
Tak ? A ja myślałem ze to Adam Malik hahaha. Kocham Micha i Osiołka i ich durne teksty. Kolesie rządzą jak nikt inny. Bez nich scena by była szara i smutna. Jestem ich największym fanem.
12. To prawda, robią niezłe jaja i przy dłuższym kontakcie z tymi typami człowiek dostaję zapalenia mięśni twarzy od śmiechu, ale oprócz tego uczestniczą w czymś co zdążyło już wyrobić sobie niezła markę w Polsce – RATEL CREW. Jak zapatrujesz się na to zjawisko, z którym wiążą się koncerty, wydawnictwo oraz kilka zinów ?
Kibicuję tej pakiecie od dłuższego czasu, mają dobry klimat, wzorce, kilku totalnie ześwirowanych gości, których bardzo szanuje i lubię. Od młodzieńczej zajawki poszło to też w bardzo pozytywnym kierunku (zespoły, ziny, label, koncerty) nie tracąc przy tym swojego szalonego klimatu. Deserem w tym wszystkim jest fakt iż chłopaki na maxa promują polską scenę hardcore. To bardzo dobrze wróży i szanuje ich za to.
13. Jesteś obecny w hardcorze od bardzo dawna, także od czasów kiedy nie było jeszcze internetu powiedz proszę czy Twoim zdaniem papierowe ziny są w obecnych czasach skazane na wyginięcie kosztem internetowych for dyskusyjnych ? Jakie korzyści płyną z komunikacji poprzez sieć ?
Kocham papierowe ziny tak samo jak i demówki na kasetach. Myślę, że zinom to nie grozi dzięki takim ludziom jak ty. Ziny na papierze mają klimat jak winyle, stare szirty i inne pierdoły z tamtych czasów. Kocham ten klimat i nie zamienię go na nic innego. Internetowe fora i inne szity mają na pewno wiele pozytywnych przesłań ale też często dochodzi na nich do lansowania własnej dupy bądź dopierdalania sobie kryjąc się za monitorem kompa. Dzięki netowi jest większy dostęp do muzyki, promocji, informacji o gigach. To są te pozytywne aspekty. Ja generalnie jestem głąbem komputerowym a internetu używam czysto informacyjnie, nie wiszę na forach, nie pisze blogów itp.
14. W takim razie mamy końcówkę 2010 roku, co w tym roku zwróciło Twoją szczególną uwagę ? Zdradziłeś nam już część planów na 2011, ale z tego co dowiedzieliśmy się przed paroma dniami gracie w styczniu kolejne trzy koncerty w Polsce i Wielkiej Brytanii ?
Jak dla mnie bardzo pracowity i mocno zakręcony rok, naprawdę dużo się w moim życiu działo. Kilka fajnych nowych polskich zespołów co bardzo cieszy, trzymam za nie kciuki. Mój projekt Desperate Times rozwija się swoim tempem i powoli idzie to we właściwą stronę. Bardzo się cieszę, że znów mogłem zagrać koncerty z moimi drogimi kumplami z PRD. To zawsze dodaje mi dużo energii i pasji. Będzie kilka koncertów w styczniu i mam nadzieje pojawić się przynajmniej na części. Spodziewamy się wraz z moja żoną dziecka i przybyło mi sporo obowiązków.
15. Coś do dodania na koniec ?
Dzięki bardzo za wywiad, powodzenia w redagowaniu zina i wszystkiego dobrego. Wspierajcie polską HARDCORE scenę! XXX.
niedziela, 28 listopada 2010
2010
sobota, 30 października 2010
pain runs deep
czwartek, 21 października 2010
unbroken

Po tym co zobaczyłem w miniony weekend w Londynie sprawiło, że śmiało mogę powiedzieć - polubiłem Unbroken ! Do tego koncertu płyta Life. Love. Regret to płyta, która nigdy specjalnie nie powalała mnie na kolana i pewnie gdyby nie pozostałe nagrania tego zespołu i fakt, że dla wielu osób ten zespół jest wyjątkowy to nigdy nie wybrałbym się tak daleko na gig. Energia i skoki ze sceny to to co chciałbym widzieć na każdym koncercie ! Poza wrażeniami czysto muzycznymi Londyn pod przewodnictwem Dzikiego zaoferował mnóstwo ciekawych opcji dobrego jedzenia w jeszcze lepszej cenie co u niektórych wywołało zdziwienie, że tak mało jem hehe.
środa, 25 sierpnia 2010
cudowne lata
Cudowne Lata to zin tworzony przez Michała z Warszawy znanego już wcześniej z kilku projektów, typ jak mało kto zna się na rzeczy, ma zacięcie i podchodzi do sprawy profesjonalnie co niezwykle mi się podoba ! Przyznam szczerze, że od bardzo dawna brakowało mi czegoś takiego, trochę wywiadów, trochę własnych przemyśleń, artykuły na tak ważne tematy jak wegetarianizm/prawa zwierząt. Ostatnio ukazał się numer drugi a z tego co się orientuję to numer pierwszy jest jeszcze dostępny tu i ówdzie.
środa, 14 lipca 2010
identity
Wywiad zamieszczony poniżej miał trafić do drugiego numeru zina, którego zacząłem współtworzyć ponad dwa lata temu. Niestety z poprzedniego projektu zostały tylko wspomnienia a wywiad nieco okrojony trafił na tego bloga. Identity to hardcore z Wrocławia tworzony przez typów, których mogliście wcześniej zobaczyć w takich projektach jak Second Age, The Age, X's Always Win czy Last Item ! Zważywszy na fakt, że ma on już kilka ładnych miesięcy nie wszystkie informację o zespole są nadal aktualne, przede wszystkim wydaniem EPki miał zająć się Paweł z In Our Hands rec. jednak sytuacja wygląda tak, że cała sprawa stanęła w miejscu. Zdjęcia zakosiłem ze strony świetnego fotografa Wojtka (http://laszlopaprika.ownlog.com).
1. Jakie były okoliczności powstania IDENTITY ?
Szymek: Banalne dość. Wspólnie z Kubą zaczęliśmy po prostu nowy zespół. Mając jakieś tam doświadczenie z poprzednimi, tym razem wiedzieliśmy mniej więcej czego oczekujemy i co chcemy zrobić. Chcieliśmy mieć lokalny skład, z typami, którzy chcieli grać i mieli podobny do nas punkt widzenia na pewne sprawy. Byliśmy dość wyposzczeni, bo po The Age i X's Always Win przynajmniej ja czułem się zmęczony, wypalony. W międzyczasie urodził się mój syn, więc jakoś nie miałem ani specjalnie głowy, ani potrzeby grać. Trochę z sentymentu próbowaliśmy wciągnąć do składu ludzi z The Age, ale ewidentnie ten rozdział był zamknięty i w pewnym momencie odcięliśmy się od przeszłości i rozejrzeliśmy za nowymi osobami. Kamila znaliśmy jakiś czas, akurat nigdzie nie grał, a lubił Bad Brains heh, więc się spytaliśmy czy by nie pograł – z początku jako zastępstwo, ale szybko się okazało, że chłopak zostaje. Po chwili dołączył Pasztet, który rezydował tymczasowo w celach matrymonialnych we Wrocławiu.
Kuba: Historia jest dość prosta. Po definitywnym rozwiązaniu XAW, chcieliśmy dalej grać i stworzyć coś nowego !
2. Często spotykam się z porównaniem waszej muzyki do Cro-Mags czy Bad Brains, jesteście pod silnym wpływem tych zespołów ?
Kuba: Ja osobiście bardzo lubię Bad Brains, jest to jedna z moich ulubionych kapel ever. Jeszcze we wczesnej podstawówce zetknąłem się z tym zespołem i słucham go namiętnie do tej pory hehe. Nie sądzę jednak żeby BB był dla nas duża inspiracja, na pewno w jakimś tam stopniu jest, ale chyba nie ma kapeli, której udałoby się uzyskać taki luz i flow w muzyce jaki mają oni. Za to Cro-Mags na pewno ma na nas wpływ, od warstwy muzycznej i tekstowej, prawie wszyscy bardzo lubimy ten band i niestety chcąc nie chcąc z nich akurat zrzynamy ile wlezie hehe.
Szymek: To wyszło jakoś w trakcie. Najśmieszniejsze jest to, że ja w latach ’90 uważałem, że Cro Mags to syf, ni to metal, ni to chuj wie co. Po ponad 10 latach, gdy czułem, że hardcore muzycznie już wiele nowego mi nie zaoferuje, puściłem sobie z nudów Best Wishes i nie mogłem uwierzyć w genialność tej płyty. Potem przeczytałem jeszcze "Ewolucję" JJ’a i z lekkim opóźnieniem złapałem fazę na Magsów, którzy wyparli nieco YOT w moim panteonie. To zaczęło też wyłazić w muzie. Lubię myśleć jednak o Identity, jako o zespole, gdzie gramy muzykę, która nas bawi, że robimy to nieskrępowanie. Że gramy tak jak chcemy, a nie jak każą mody, co się zdarzało. Ludzie mówią, że te dwa kawałki z nowego materiału to Cro Mags. To gdzieś kiedyś się pojawiło, że my tak gramy i się utarło. Ale na nowej 7” są numery, które brzmią jak te z demo – tradycyjny hc, jakiś Mouthpiece etc. W tym, co gramy wyłazi to, co nas fascynowało przez te wszystkie lata, powiedziałbym nawet, że niekoniecznie z rzeczy stricte hc.
3. Do tej pory udało wam się zarejestrować kilka numerów, które pod szyldem GET BY rec. ukazały się jako Demo 2008 jak doszło do współpracy z tą młodą wytwórnią ? Potwierdzacie opinie, że Kubeł to solidny człowiek ?
Kuba: Ja nawet nie wiem jak to się dokładnie stało. Pomysł wyszedł chyba właśnie od Kubła. Szymek mnie kiedyś zapytał czy ok, że demo wyjdzie w GET BY rec., pomyślałem ze naprawdę fajnie, że ktoś za nas zrobi cala robotę związaną z tłoczeniem płyt i drukowaniem okładek, zgodziłem się bez problemu. Kubeł to naprawdę w porządku chłop. Korzystając z okazji pozdrawiamy kierownika !
Szymek: Kubeł lux typ. Odezwał się do nas kilka dni po tym jak wrzuciliśmy nasze pierwsze numery w net. Pasował nam kierunek, w którym chce się z rozwijać Get By, kapele, które wydał/chciał wydawać, więc nie było najmniejszej dyskusji. I halo dla tego gościa za rzeczy, które robi. Wiem niestety, że nasze demo było raczej stratną pozycją i zalega tego trochę po magazynie. Mam nadzieję, że nowy materiał pomoże też pozbyć się tamtego stuffu, bo osobiście uważam, że jeśli ktoś jara się nowymi numerami, to tamte kawałki też są ok.
4. Oprócz oficjalnego dema zdecydowaliście się aby 3 numery z sesji ukazały się na limitowanym krążku, dlaczego zdecydowaliście się ograniczyć liczbowo to wydanie ?
Kuba: Nie było chyba potrzeby wydawania demo z aż 8 kawałkami, stwierdziliśmy, że najpierw pójdzie 5 piosenek, które zrobiliśmy najwcześniej, a potem wydamy te trochę nowsze własnym sumptem. Zawsze to jakieś urozmaicenie, a nie wszystko na raz hehe
Szymek: Zrobiliśmy 30 szt. tego cd. Nie wiem, czy będziemy dobijać więcej. Nie róbmy też jaj – to nie winyl, tylko zwykła ordynarna cd-rka heh.
5. Szymek, powiedz w skrócie coś na temat tekstów jakie piszesz do tych numerów.
Szymek: To znów tak jak z muzyką. Czuję dużą przyjemność pisząc teksty na luzie. Mam wrażenie, że zarówno muzycznie, jak i tekstowo, Identity to najszczerszy zespół jaki współtworzyłem. Pewnie nie będzie specjalnie odkrywczym stwierdzenie, że pisanie słów do tych kawałków, to taki wentyl bezpieczeństwa. Ale też sposób by powiedzieć coś, co niezbyt wprost potrafi wyjść z ust. To są proste słowa, ale to jest też prosta muzyka i tym razem powiedziałem sobie, że nie będę przekombinowywał.
Kuba: Że się wtrącę, jest zdecydowanie za mało tekstów o dziewczynach !
6. Ostatnio wrzuciliście do sieci dwa numery z nadchodzącego materiału, czy skończyliście już prace nad wszystkimi kawałkami ? Kiedy będziemy mogli spodziewać się efektów waszej pracy w studio ?
Szymek: Gadaj Pan z Malikiem hehe. Nie, serio, to wlokło się to wszystko niemiłosiernie. Pasztet wrócił do Warszawy i chwilowo ciśnienie wszystkim spadło, więc materiał poleżał trochę. Po wakacyjnych koncertach Adam spytał nas co zamierzamy dalej robić i jakoś tak doszło do porozumienia w sprawie wypuszczenia tego materiału w The Essence. Był chyba moment zakłopotania, gdy Adam dostał od nas surową wersję nagrania z ciut innymi wokalami heh. Ja powiem szczerze, byłem z tego wszystkiego mniej zadowolony niż demo, więc zapał mi opadł nieco. Po wstępnym masteringu pogadaliśmy jednak znów i facet uznał, że muza jest warta jego bankructwa. W cały deal wciągnął jeszcze Wojtka, więc ta EP, o ile wszystko dobrze pójdzie, wyjdzie jako split release The Essence/City to City recs.
7. Najlepszy koncert jaki do tej pory zagraliście ?
Kuba: Dla mnie wszystkie zagrane koncerty były fajne. Na początku trzeba było rozegrać kawałki, z czasem było już łatwiej, był większy luz. Odrzuciliśmy parę starych numerów na koszt nowych żeby cały set był bardziej w jednym klimacie. Dobry był koncert w Bielsku Białej, mało ludzi ale naprawdę konkretne pogo i mordobicie hehe. Miło wspominamy też koncert w Gdyni, bo chyba po raz pierwszy był ruch pod scena !
Szymek: Bezsprzecznie Gdynia i Bane, ale to był chyba jeden z najlepszych koncertów hc w tym kraju w ogóle od wielu lat, więc niewiele imprez mogło dorównać. Oi! dla Paciora, że mogliśmy w tym uczestniczyć. Inny fajny to np. Bielsko – fajne miasto, mało ludzi, ale przyjemne typy i relaksujący wyjazd. W Bydzie nie było fajnie, bo miałem kłopoty gastryczne i w pewnym momencie odniosłem wrażenie, że się posrałem na scenie. Dopiero u Ciebie na chacie, w trakcie ablucji, okazało się to nieprawdą heh. Generalnie wszystkie gigi dobrze wspominamy, szczególnie te wyjazdowe, bo jesteśmy wesołymi ludźmi i lubimy spędzać czas na konwersacjach o tym i owym… szczególnie Pasztet z Kamilem lubią o polityce podyskutować.
8. Wracając do tematu limitowanych edycji, to przynajmniej dwóch z was pasjonuje się zbieraniem płyt winylowych, co jest w tym takiego urzekającego ?
Kuba: Ja mam kilka płyt. Trochę się teraz uspokoiłem, wcześniej miałem naprawdę fioła na tym punkcie. Niestety dolar poszedł w gore i na Ebay zaglądam od święta. Mało interesujące są kolorowe winyle nowych zespołów, które wychodzą w kilku pressach i są cały czas ogólnie dostępne, ale jaram się pierwszymi tłoczeniami płyt starych kapel. To jest zajebista sprawa posiadania krążka wydanego jeszcze w ‘80 latach! Kupując taka płytę, trzeba wcześniej pogrzebać, poczytać o tym, potem wyszukać i jeszcze wygrać aukcję. To nie takie wcale proste, ale radość po zakupie – bezcenne! Każdy jakieś hobby ma hehe
Szymek: Pasjonuje jak pasjonuje. Lubię winyl, bo jest szlachetny. Te płyty są z reguły fajnie wydane – np. RTTM LP. na CD nie ma takiego efektu. Ostatnio zarówno sytuacja finansowa pod strzechą jak i globalnie nie pozwala mi na poszerzania kolekcji w tempie, w jakim czyniłem to kiedyś. Na marginesie traktuję winyle jako dobrą lokatę kapitału – serio. Jak będzie walić żabami, chorobą czy coś...
9. Czy we Wrocławiu oprócz IDENTITY działają jakieś godne polecenia zespoły ?
Kuba: Na pewno znany i lubiany We Are Idols. Pozdrawiamy Wojtyłe i Creeping Corrupt. Wielkie Elo !
Szymek: O lujach z We Are Idols wszyscy wiedzą, więc nie ma co ich znowu reklamować. Krótko mówiąc solidny BBQ/redneck hardcore. Ostatnio słyszałem stuff Creeping Corrupt i byłem pod wrażeniem. Klasyczny death metal w wykonaniu typów z Evil/Wojtyła. A ja sobie czasami lubię takiej muzyki posłuchać. Są punki z Dead Yuppies. Penera z Self Respect. Ogólnie nie śledzę zbytnio tego co dzieje się pod moim nosem. Pewnie mi coś umknęło. Dobrze, że Infekcja wciąż gra, bo to daje im od wielu lat jakieś poczucie, że rzeczy mają się jak dawniej.
10. Last word, final mosh itp.
Szymek: To jest to pytanie, na które nigdy nie wiem co odpowiedzieć. Wystarczy? heh
Kuba: Dzięki za wywiad, do zobaczenia na koncertach ! Elo !
piątek, 14 maja 2010
zatruta krew

Jeśli umiecie czytać a zakładam, że tak sprawdźcie koniecznie http://zatrutakrew.wordpress.com nowe distro z różnego rodzaju ciekawymi papierami pewnego dobrodzieja z północy tego kraju. Kilka tytułów jest naprawdę wartych uwagi i raczej średnio dostępnych w Polsce.
sobota, 13 marca 2010
prawdopodobnie najgłupsi edge w Polsce ?
Nigdy nie byłem zwolennikiem robienia śmiertelnie poważnych wywiadów, dlatego zdecydowałem się przepytać tych dwóch typów, którzy może nigdy nie uchodzili za „scenowych” inteligentów, czytających książki, ale zawsze mieli coś ciekawego do powiedzenia. (fot. Maradi, xCursedx, Kashi)
Michu: Dokładnie tak ! Dlatego, kto liczy na to ze mu polecimy jakieś książki do czytania albo inne jazdy dla studentów to się kurwa grubo myli !
Osioł: No ja tam czytam książki. jak chodziłem do szkoły i musiałem to nie chciało mi się tego robić i miałem na koncie tylko lekturę ''Janko muzykant'' i 40 stron ''W pustyni i w puszczy'' bo wychowawczyni polonistka po tym jak dostałem kilka dzid za nie przeczytanie przygód Stasia i Nel wezwała moją mamę to musiałem przeczytać, ale po wspomnianych 40 stronach dala mi luz i zaczęliśmy przerabiać juz cos innego. 
1. Czym jest dla was hardcore ? Dlaczego wspieracie Polskie zespoły ?
Michu: a czym ma kurwa być hardcore to hardcore ja go kocham a Ty Kashi ? Co do polskich kapel to powiem tylko polskie dzieciaki bawią się na polskich kapelach w polskich klubach ! Hardcore to My !
Osioł: No jak to czym ? Chodzi przecież o to żeby być straight edge !
2. A w takim razie czym jest dla Was to mistyczne określenie "straight edge" ?
Michu: Tego za bardzo nie wiem. Nie zastanawiam się nad tym. Hehe
Osioł: Ja jak obserwuje te pijane małolaty u mnie na działce, które się przewracają to wiem, że nie chciałbym tak skończyć zabawy, choc kilak razy za gnojka tak sie działo. A tak poważnie to moja historia bycia straight edge jest bardziej złożona, jakieś 10 lat temu moja mama wyjeżdżając do Łodzi zostawiła mi 150zł na jedzenia a ja za całą te kasę zamówiłem kasety, koszulki i zina u Shinga. To był Unity 2000, zacząłem wtedy czytać wywiad z Liar'em i oni mówili, że są drug free postanowiłem wtedy, że też będę drug free i przestałem palić trawę. Tydzien pozniej rozbiłem z kumplami namiot pod blokiem i piliśmy w nim ruska wódkę z przemytu kupioną na mecie od mamy kolegi z klasy. Jak już trochę wypiliśmy to poszliśmy kilka blokow dalej do namiotów gdzie kimała miedzy innymi córka śp. Gucia. straszna paskuda a kolega powiedział mi, że ona się o mnie martwi bo siedziałem na ławce zamulony i chciało mi sie rzygać. Jak to słyszałem to zapawiowałem całą klatkę. Dopiero kilka dni później skończyłem czytać Unity 2000 i dowiedziałem się, że straight edge to coś więcej niż nie palenie trawy i tak to się zaczęło. to byl moj pierwszy i ostatni "edge break" hehe.
3. Upijałeś na działce małolaty ?
Osioł: no tak z Łukaszem moim dobrym ziomkiem. A obaj jesteśmy staright edge ! (ps. Łukasz już nie jest sxe, ale jak byłem u niego tydzień temu to zawiązał se na twarzy jakąś chustę, wziął do ręki większy nóż i ganiał po pokoju ze swoim psem u boku i mówił, że jest „prince of Persja”, wiec nic w nim na gorsze to nie zmieniło). Wiesz mi nie przeszkadza, że ktoś obok mnie pije alkohol czy ćpa tylko dym papierosowy trochę wkurwia. W te wakacje na weselu sąsiadki ja polewałem całą imprezę wódę bandzie przy stole bo mam do tego rękę po tacie.
4. Podobno pracowałeś kiedyś jako mrówka na granicy żeby pojechać na straight edge’owy koncert ?
Osioł: nie no nie takie pytanie… pytanie powinno być „czy byłeś mrówką”. Tak, pojechałem raz z kolegą przemytnikiem, który potrafił wpierdolić 30 pakietów pod maskę, ale przewiozłem mu wówczas tylko normę, czyli dwa pakiety i wódkę a za pieniądze zarobione pojechałem na koncert zespołów vegan straight edge’owych Nueva Ethica i Confronto.
Michu: z Ameryki Południowej… Takie historie… historia to jest jak na koncercie w Braniewie w kiblu, ktoś wysmarował gównem anarchie, grała tam wtedy Infekcja, Włochaty i chyba coś jeszcze…
5. Osioł, wiem, że chcesz nam też opowiedzieć o swoim pierwszym hardcore’owym koncercie ! Co to było ?
Osioł: rok '99 i oczywiście Schizma i 1125, miałem wtedy takie wąskie sztruksy po bracie i granatowa bluzę z kapturem fruit of the loom, podróbkę z bazaru hehehe, grał tam wtedy Embrion, gdzie Maślaka brat był na gitarze, król nu metalu. Jeszcze wtedy speedowałem, czyli wciągałem amfetamine. Byłem tak zajarany Schizmą, byli wielcy, mieli dziary, że opowiadałem później kumplom, że jakby tacy wyszli na miasto to by wszystkich rozpierdolili. Na tym koncercie jakiś punk rozebrał się do naga hehe.
6. Czyli jakbyś nie został straight edge to kim byś był ?
Osioł: pewnie jakimś koksem, ćpunem albo punkiem ’77 !
7. Ulubiony kawałek straight edge ?
Michu: powiem bez jebania Baranki Boże – „Narkomańskie ścierwo” !
Osioł: Nowa Droga – “Twe nalogi” i Blackout Rage – “Sell out crusher”
8. Weganizm czy freeganizm ? Czyli co jest fajnego w zbieraniu darmowego żarcia ?
Osioł: Ostatnio byłem w Multikinie i koleżanka znalazła paczkę ciasteczek, których na moje nieszczęście było tylko sześć ! Czym mogę się jeszcze pochwalić... będąc w UK pojechałem do Ratel brata gdzie w śmietniku znaleźliśmy paczkę ciastek, których termin ważności skończył się miesiąc wcześniej, opierdoliliśmy je na pniu a ziomek, który nie chciał z nami ich jeść poszedł kilak dni później ze swoja dziewczyną do włoskiej restauracji i się zatruł... z innych rzeczy z Jaśkiem Hermanem, właścicielem najgorszych majtek na scenie hardcore – jak dowiem się kiedy ma urodziny to kupie mu nowe, znaleźliśmy na przystanku w Londynie kawę, nie wiadomo ile tam stała, bo przecież nie było na niej napisane, ale wypiliśmy ją po połowie !
9. Często na fotach można was spotkać z jedzeniem, jak duża wagę do niego przywiązujecie ?
Michu: ja to w chuj dużą ... trochę gotuje zresztą sam wiesz ... nowe garnki patelnie ogólnie się tym jaram, ubieram swoje klapki jakąś starą koszulkę i gotuje dla mojej Ady no i dla kumpli z Ratel no i dla ciebie Kashi (czasami) ! Co do Osła to jak już on nie gotuje hehehe on zbiera nie raz coś podnosił z ziemi, raz w green wayu zjadł obcej babie samosa !
10. Ziny mają to do siebie, że gdy pojawia się temat jedzenia przepytywani podają jakieś ciekawe przepisy, masz coś ciekawego do zaoferowania ?
Michu: podam przepis dla fanek i fanów. Mąka śrutowa do tego dolewamy wody, wszystko wlewamy na ok 5cm na cygańską patelnie bez żadnego teflonu i dodajemy opieniek, wszystko smażymy na kamień i smarujemy na końcu koncentratem pomidorowym ! Inny przepis, który bardzo szybciutko się robi i jest 100% vegan to flipsy z olejem ! Jazda na całego ! Go Vegan !
11. Ostatnio w jednym z programów publicznej telewizji wygrała para homoseksualistów, pojawiły się głosy sprzeciwu itp. Jak postrzegacie zjawisko homofobii ?
Osioł: co ja Ci mogę powiedzieć o homofobii jak nic nie wiem ?
Michu: homofobia to jedyne co nam zostało.
12. Gdybyście mieli prowadzić distro to jaki asortyment sprzedawałby się waszym zdaniem najlepiej ?
Michu: nie wiem jak Osioł, ale ja bym miał distro z pornolami no i oczywiście na każdym gigu rozbijałbym się z majdanem obok Roberta Refus’a hehe.
13. Powszechnie wiadomo, że jeden z was przebywał na emigracji, drugi wspiera krajowa gospodarkę, dlaczego przyjeliście akurat taką postawę walki w chwili spowolnienia gospodarczego ?
Michu: jestem Polakiem, pracuje w Polsce i w polskim gównie po szyje chce być !
14. Michu podczas oficjalnej zbiorki RTL ogłosiłeś publicznie, że jesteś gotowy na kolejna trasę Rick'a Ta Life'a w Polsce ! Co jest powodem tak dużej fascynacji jego osobą, że zdecydowałeś się ostatnio jeździć za nim po kraju ?
Michu: ostatnia trasa po Polsce zaliczona w 100% ... nie da się ukryć, że Rickowi się trochę pogorszyło od tamtego czasu hehe, ale ja się dalej jaram Ryśkiem czy bez konia czy z koniem ja kurwa go kocham hehe w Polsce ma wystąpić w kamizelce kuloodpornej ! Albo zaczynam znowu jeść nabiał !
15. Czy uważacie się za atrakcyjnych ?
Michu: ja czuje że jakbym był laską na scenie, takim jak ja tylko laską to by kolesie się zabijali o mnie !
Osioł: ja czuje się zajebiście atrakcyjny, szczególnie od kiedy zahodowałem sobie pudla na głowie !
16. Dlaczego jeździcie na koncerty ?
Michu: ja jeżdżę głównie dla zabawy. Moshu, pogo czy czegoś tam. Kiedy ktoś kto nie ma pojęcia o tym co robię po koncercie podchodzi do mnie i mówi jesteś dobry w tym co robisz… pozwalam sobie nawet odpowiedzieć… wiem…
Osioł: mnie nie interesują koncerty, na które mogę dojechać autobusem miejskim. Lubię sobie pierdolnąć przynajmniej 300 km ! To jest całe misterium, podróż, zwiedzanie, plecak dumle, teraz mam nowy, ale nie jest taki fajny, w dumle wchodziło jednak więcej. Widzisz wariatów, którzy cos rozpierdalają, zdejmują koszulki, jest zoo. Spotykasz znajomych ! Któregoś razu jechałem na gig do Olsztyna i ciocia spytała się gdzie jadę i potem zdziwiona „tak blisko ?'”
Michu: Nie jeździmy żeby kupować merch
17. Dlaczego nie zmądrzejecie ?
Michu: no nie zmądrzejemy !
Osioł: zawsze tak było, w podstawówce cały czas stałem w kącie, bo rozmieszałem klasę, wolałem za cenę jedynki powiedzieć coś śmiesznego, albo napisać wypracowanie, że „babcia jest stara” niż żeby była nuda. To się nie zmienia, czy będę siedział w biurze, czy będę hardcore. Świata nie zmienimy.
Michu: ale zmienimy Osioł
Osioł: zmienimy, ale wariaci zostają, ci którzy poważnieją później tego żałują, wypadają z obiegu, pytają co tam u kogoś. A ja ? Ja nigdy nie wypadłem z obiegu, cały czas wiem, co u kogo, najdłużej jeśli kogoś nie widziałem to chyba dwa miesiące. Wkurza mnie też gadanie w stylu „stare dobre czasy”, „kiedyś to było fajnie” itp. Takie stare dobre czasy są cały czas przed nami, one jeszcze nie nastąpiły, trzeba myśleć, że ten pułap nie został jeszcze przekroczony ! Najfajniejsze czasy są cały czas przed tobą !
18. Wasza najbardziej aktualna playlista ?
Osioł: ostatnimi czasy to głównie nowego Hem Gru słucham, nowy Piece by Piece, kawałek all my life. Nie mam za bardzo czasu żeby teraz czegoś słuchać. Ważne żeby Hemp Gru leciało.
Michu: nie będe zespołów wymieniał, ale słucham zespołów z trzech miast: New York, Cleveland i New Jerssey i to mi wystarczy. Ostatnio słuchałem Terrora po tym koncercie, bo byłem niesamowicie zajarany. No i Polskiego RACu, ale słucham go z obrzydzeniem hehe.
19. Ilu „członków” liczy Ratel ?
Michu & Osioł: nas jest dwudziestu, ale setka odsiaduje wyroki.
20. Jak dostać się do Ratel ? Dzisiejszego dnia ma miejsce zdaje się inicjacja dwóch nowych członków ?
Michu: ja na początku troszkę powiem, że bardzo trudno jest dostac się do nas do Ratel, trzeba być po prostu Ratel, albo głupim, albo nie do końca mądrym. Dziś mamy inicjacje dwóch członków, Baxus z Częstochowy...powiedzmy tak... miły chłopak, pamiętam jak był zajarany jeszcze ostro Regresem.
Osioł: jak pojechałem do Częstochowy, miał bluzę animal liberation z 98 słuchał regresu, później dostał moje gg i zaczeliśmy mu wkręcać MadBalle, poznał nas, wyluzował i został takim trochę głąbem. Na 15 leciu Refuse’a dostałem oficjalna zjebie ze sceny od Pawła z Regresu, że go popsułem.
Michu: Pimas chodzi w polówce Zawiszy, ale…
Michu: my go trochę zmieniliśmy, ukształtowaliśmy jego światopogląd i dziś jest ten wielki dzień kiedy wkroczy w szeregi Ratel ! No i jest oczywiście mój diament w koronie, krokodyl Nilu, wspomniany wcześniej - Pimas ! Pimp, tak go nazywam. Praktycznie mogę powiedzieć, że kiedyś będzie taki jak ja ! Dziś cały koncert Slipa jest takim nakazaniem, a Pimas i Baxus mają nakaz bawienia się non stop ! Mamy unity ze Slipem, jesteśmy ziomami, takim jednym organinzmem ! Jest pomiędzy nami taka braterska miłość, że ja pierdole.
Osioł: My jako wydawcy Ratel propaganda jesteśmy ze Slipem tak kompatybilni jak ojciec Maślaka z paskiem od torebki na którym się powiesił ! Żeby to było w wywiadzie ! W ogrodzie z bzami ! Ostatni romantyk…
Michu: Adam Mickiewicz byłby dumny !
21. Osioł, wydałeś demo Slipa ?
Osioł: tak nie jest to mainstream Spoka, ale daje rade.
22. Chciałbyś żeby to było takie nowe Revelation ?
Osioł: to jest już nowe Revelation, my jesteśmy nowe Revelation, my jesteśmy rewolucja na Bałtyku !
23. Wracając do koncertów, myślicie, że kiedyś będziecie dumni z tych typów, o których wspomnieliście wyżej ?
Osioł: myślę, że będziesz dumny z Pimasa jak ja z Maślaka
Michu: ja już jestem z niego dumny
Osioł: ja jestem z niego dumny jak normalnie z własnego syna, jakbym codziennie chodził do pracy i ciężko zarobione pieniądze w niego ładował.
Michu: jest na scenie kilka dzieciaków, które tak jak ja lubią na koncercie potańczyć, poskakać, poszaleć…ja mam tak, że odpływam i te dzieciaki też tak napierdalają, w ogóle się nie czają są takie naturalne. Jest kilka takich dzieciaków, których mogę wskazać żeby dupeczki mogły na nich lecieć i to jest Maślak, którego jak zobaczyłem to powiedziałem sobie, jest głupi, ma warunki i się nie pierdoli w tańcu, to jest najważniejsze. Wiadomo jest kilku takich starych niby wyjadaczy jak my, którzy się zawsze bawią, ale jaram się też młodzieżą.
Osioł: to są takie przedłużenia Ciebie, gdy wokół wszyscy dorastają i nagle są
szychami te młodsze chłopaki, które nie maja jeszcze tyle na głowie i nie weteranują napędzają Cię !.
24. Dlaczego tak nie jest ze wszystkimi dzieciakami ?
Michu: dzieciaki w Polsce się wstydzą, wstydzą się np. pokazać chuja na koncercie !
Osioł: ja mogę pokazać !
Michu: ok, ale czy muszą to robić ? Nie ! Chodzi o to, że one wstydzą się pokazywać swoich uczuć. One nie chcą robić hardcore’a, wolą sobie zrobić włosy… a to trzeba chłonąć, chłonąć łapkami, jak Hitler Europę.
25. Co możemy zrobić żeby było lepiej ?
Osioł: przede wszystkim niech te osoby, które piszą na forach internetowych, że będą na jakimś koncercie wreszcie się na nim pojawiły. Niech nie gadają, że ten zespół jest fajny a ten nie, a w momencie kiedy ten ich „fajny” zespół przyjeżdża do Polski to nie pojawiają się na jego koncercie, tylko płaczą na Internecie, że coś im wypadło albo, że pociągiem za zimno.
Michu: niech nie robią żadnych plusów, minusów, pisania, że to nie moja bajka, podsumowywania koncertów itp.
Osioł: wiadomo, różne rzeczy mogą się przytrafić, pociąg może się spóźnić, fura może się rozpaść w połowie drogi, tak jak teraz cieknie nam benzyna, ale jedziemy hehe. Ludzie mają priorytety jakby od tyłu, najpierw kupić koszulkę, cały ten merch i płytę a na koncert to może sobie kiedyś pojadą a tu chodzi o to, że najpierw jedziesz na koncert, jak masz pieniądze to kupujesz sobie płytkę, później koszulkę a jak coś zostanie to można sobie nawet dziarkę zrobić. Ja też czasem miałem jakieś „ale” żeby nie jechać na koncert, ale zawsze jechałem, zależało mi na tym żeby tam być, traciłem pracę a np. między matura pisemną a ustną pojechałem stopem do Berlina na Terror'a razem z kolegą Radziem, który teraz mając 28 lat zaczął robić liceum zaocznie i ostatnio się chwalił, że dostał 5 z polaka.
Michu: nie no można kupować merch i się tym jarać, ale na koncercie nie trzeba się wstydzić. Więcej na parkiecie ! To co mówi Osioł no tak tez nie można, ale ja pracuje w sobotę do 21:00 w niedzielę do 20:00 i staram się zawsze znaleźć czas na koncert.
Osioł: rób hardcore a nie pisz o nim ! Zawsze można wziąć wolne, można jakoś kombinować
Michu: nie chodzi już o samo kombinowanie, wszystko można sobie jakoś ułożyć, da się to zrobić – pracować i jeździć na koncerty. No nie polecamy studiowania, bo tam to może rzeczywiście nie da się tego robić. Bo w moim przekonaniu ciężko jest być studentem i robić hardcore heheh.
Osioł: niektórzy szukają specjalnie powodów żeby nie być na koncercie, zamiast szukać powodów, dla których warto na nim być. Nie jadę bo egzaminie…
Michu: egzamin nie ucieknie…
Osioł: szkoła nie zając, zawsze można eksternistycznie czy coś tam, zaocznie przy kościele w rok…
26: Ale zgodziliście się porozmawiać trochę o hardcorze w wywiadzie ?
Michu: tylko dla dzieciaków, sławy i dupeczek ! Oczywiście dla Osiołka hehe
Osioł: ja to nie wiem chciałbym pozdrowić tylko swojego ojca czyli pierwsza
spawarkę Rzeczypospolitej i mamę, która za okrążenia na różańcu ma juz pewnie zaklepana miejscówkę w niebie.
27. Będąc przy temacie merchu. Zdażyło wam się być na koncercie, na którym kupiliście i od razu ubraliścię koszulkę zespołu, który na nim grał ?
Osioł & Michu: nie !!! Apel dla dzieciaków, nie ubierajcie koszulek kupowanych na tym samym koncercie, na którym gra jakiś zespół. To jest hardcore etykieta.
Osioł: mi się raz zdarzyło. Justice w Warszawie. Spociłem się jak dzik przy ryciu trufli i musiałem w coś się przebrać a pod ręką miałem tylko świeżo zakupionego ts'a właśnie Justice. Ale po tym NU zachowaniu odpokutowałem w drodze powrotnej gdzie we 4 spaliśmy na gołej trawie przy drodze nr. 7 w okolicach Olsztynka. Tak nas wypizgało, że przenieśliśmy się z rańca na przystanek autobusowy. Co do tej etykiety o której mówił Michu, chodzi o to żeby być sobą, ale żeby pewne wzory czerpać od starszych. Tak jak są tacy, którymi my się jaraliśmy, tak teraz są dzieciaki, które jarają się nami. Nie ma tak, że przebijasz od nich styl, ale podłapujesz pewne rzeczy. Najlepiej zdejmij koszulkę i zawiąż ją sobie na głowie !
28. Na kim wy się wzorowaliście ?
Osioł: Jak to mówi Miszczu jest trójka hardcore’a: Ray Beez, Vogel i Adam Malik
Michu: u mnie to był Wattie z Exploited !
29. Ok, wielkie dzięki za wywiad, na pewno wasze wypowiedzi rozświetlą niejeden umysł.
Michu: "niech duch sxe i postawa pro-life uzupełniają moje oddanie, które jest celem mojej scieżki". Thxxx dla mojej Ady, całego RTL... dzieciaki słuchajcie PRD !
Osioł: tak na koniec to chciałbym jeszcze tylko napomknąć, że w dzień w którym poznałem Michała odmieniło się moje życie. Zawsze opowiadam jakieś bzdury i ludzie w kolo się śmieją z reguły a wtedy to Michał był mistrzem ceremonii a ja chłonąłem naukę i stałem się jego fanem. Do dziś gdy coś odpierdoli ja jaram się jak dzieciak i mi to imponuje. Ratel retards 4 life !
niedziela, 7 marca 2010
nowak
Jeśli czasem zdarza mi się tracić wiarę w scenę hardcore punk w tym kraju to ludzie tacy jak Łukasz swoją postawą szybko przypominają mi, że nie jest jeszcze tak tragicznie jak mi się wydaję. Ten typ to nie tylko zajebisty kumpel, ale też gość, który chyba najbardziej popycha mnie do działania we wszystkim czego się podejmuje. (fot. Maradi)
1. Łukasz ponieważ nie wszyscy Cię rozpoznają przedstaw się i powiedz jak to się stało, że trafiłeś do tego całego hardcore’a ?
Serio, nie wszyscy? hehee... filmoholik, maniak muzyki wszelkiej, ze wskazaniem na jej ciemną stronę i agresywniejsze rejony, koneser urody nastoletnich dziewcząt, kawaler. Przygoda z hc zaczęła się dość wcześnie. Będąc młodocianym metalowcem byłem kompletnie znudzony kiedy co drugi koleś, któremu przybiłeś piątkę przy okazji jakiegoś wyjazdu czy imprezy przedstawiał ci się jako Bariel albo Czarny, mimo, że był rudy albo miał hery jak Jeff Hanneman. Zacząłem coraz uważniej przyglądać się scenie punk i regularnie jeździć do pobliskiego Rzeszowa na imprezy z cyklu "Ost Front" gdzie udało mi się wtedy zobaczyć takie kapele jak Inkwizycja, Ahimsa, Wiwisekcja, Dezerter, Confusion, kraśnickie Placebo i mnóstwo innych. Grywał tam też wtedy Smar SW, którego nienawidziłem, bo muzyka była chujowa i byli dla mnie zbyt dekadenccy, a nie tego w punk rocku szukałem. Kiedy moja ówszesna dziewczyna miała studniówkę ja wybrałem koncert Kolaboranci, żeby przejechać się "Pociągiem do Hollywood", hehee... Zacząłem poznawać ludzi, bo akurat kontaktową osobą byłem zawsze, i wsiąkłem w to bez reszty natychmiast. To był początek lat 90tych. Z czasem na gigi zaczęliśmy ruszać się dalej - Kraków, Zakopane, no a potem to już Poznań i jego złote lata. Wsiadało się w pociąg w Rzeszowie o 19, a lądowało w stolicy Wielkopolski na 5 rano i trzeba było przezipować do wieczora. Nie potrafię sobie przypomnieć gigu, który nie byłby tego wart !
2. To o czym wspomniałeś początek lat 90tych Rzeszów i okolice z jednej strony tworzy się scena straight edge hardcore z drugiej prężnie działa Smar SW serwujący młodzieży z żaglami na głowach teksty takie jak "skateboard" czy "nie ma piwa", w których w kilku wersach przedstawia hardcore jako zabawę i beztroskie spędzanie czasu. Historia pokazała jednak coś zupełnie innego, ale chciałem Cię zapytać czy wówczas konflikt pomiędzy punkowcami a dzieciakami jeżdżącymi na deskach i stroniącymi od używek był w Twojej okolicy wyraźnie zaznaczony czy pozostał jedynie w sferze tekstów w/w zespołu ?
Nigdy nie czułem jakiejś jawnej, otwartej niechęci. Nie było raczej wzajemnych antagonizmów, może dlatego, że to było dość małe środowisko i nawet jeśli nie znaliśmy się osobiście to mieliśmy wspólnych znajomych i bzdury rozchodziły się po kościach. Docinki i żarty. Nigdy nic ponad to. Stradoom Terror, który był w tamtych czasach w opozycji do sceny sxe i atakował ostro Hardline to moi koledzy po dziś dzień. Lubimy się.
3. Mieszkasz w Kolbuszowej, mieście, które w swoim czasie znane było z dużej ilości dzieciaków zajaranych hardcore i straight edge jak to wygląda w obecnej sytuacji ?
W czasach kiedy nie było internetu i błyskawicznej szansy na wymianę informacji, a zamiast tego załatwiał to pocztowy gołąb chyba wszystko zbyt łatwo urastało do rangi mitu i tak było podejrzewam i w tym przypadku, choć z drugiej strony na pewno tych zajaranych dzieciaków, zważywszy na to jak małym miastem jest Kolbuszowa, było całkiem sporo. Z samym Straight Edge identyfikowało się zwykle kilkanaście osób, a summa summarum otarło się o to pewnie blisko setka. Mieliśmy jeden zajebisty fanzine "Second Front", którego chyba czwarty i ostatni, numer ukazał się w nakładzie kilku tysięcy sztuk (sic!) i wtedy rządził. Był też bardzo dobry, ale niespełniony zespół Use Your Head (przez jakiś czas napewno cały skład sxe). Po personalnych roszadach zmienili nazwę na Shepherd. Dziś - jakby to powiedział młody Fakir - hardcore jest u nas w odwrocie, a sxe dzieciaki można by policzyć na palcach jednej ręki. Reszta się sprzedała i ja od zawsze tak zwykłem to nazywać. Trudno. Karawana jedzie dalej. Pokochano tu hip-hop i ziele. Polski standard.
4. Jednak w momencie kiedy organizujesz koncert potrafi pojawić się całkiem spora liczba osób ?
Przede wszystkim gigi robimy dość rzadko, 2-3 w roku, a że niewiele się tu w okolicy dzieje to "More Than Music" staje się dobrą okazją, by raz na kilka miesięcy ruszyć dupsko. O dziwo miejscowym jest trudniej, niż tym, którzy mają do nas po 150-200 kilometrów, a czasem i nawet dużo więcej. Przywykłem. Kolejna rzecz - kiedy już się za to zabieramy to na 100%. Przykładamy się do promocji i każdego organizacyjnego szczegółu. Wychodzę z założenia, że jeśli kapela tłucze się do nas (dla niektórych pewnie do Polski klasy "B") w vanie ileś tam godzin, najczęściej wyłącznie za zwroty kosztów podróży, potem wylewa z siebie w jebane wiadro potu na scenie to zasługuje przynajmniej na porządny posiłek i godne warunki do odpoczynku po tym wszystkim. Bardzo o to dbamy. Niech każdy taki wieczór to będzie małe święto dla nas wszystkich. Wpadnij, posłuchaj dobrej muzyki, kup płytę, zina, weź ulotkę o wegetarianizmie. Wróć do domu i zacznij zadawać sobie pytania. "MTM" ma inspirować i dawać nadzieję.
5. Jeździsz na koncerty od wielu lat, masz styczność z naprawdę wieloma osobami powiedz co zmieniło się na przestrzeni tych wszystkich lat w Twoim odczuciu w mentalności ludzi identyfikujących się ze sceną hardcore ?
Scena hardcore zmieniła się tak jak zmieniła się mentalność całego pokolenia młodych ludzi. Jest inaczej. To na pewno. Młodzież jest rozpieszczona, wygodna i niektórzy próbują zwrócić na siebie uwagę za wszelką cenę. Jest ogólnodostępne forum i bycie tam aroganckim jest naprawdę łatwe. Tego nie lubię. Łapanie za słowa i relatywizowanie wszystkiego jak leci. Tego nie lubię jeszcze bardziej. Poglądy i idee niestety straciły mocno na znaczeniu. Dzięki temu, że jest dziś na wielu płaszczyznach łatwiej scena nabrała rozpędu i jest dużo, dużo większa. Kiedyś na gigach znaliśmy się ze sobą prawie wszyscy. Teraz to nie do pomyślenia. Z drugiej strony nie chciałbym tego wartościować i oceniać, bo ja czuję się tutaj tak samo dobrze dzisiaj jak 15 lat temu. Znalazłem dla siebie niszę i trzymam się kilku ważnych i elementarnych dla mnie rzeczy.
6. Czy te ważne elementarne rzeczy to straight edge i weganizm ?
Napewno. To spora część mnie samego. Jestem sxe od 18 lat, a z jedzenia mięsa zrezygnowałem jeszcze wcześniej. Zostaję przy tym. Ale hc nauczył mnie czegoś jeszcze. Mianowicie umiejętności cieszenia się z drobnych, wydawałoby się, prozaicznych rzeczy i patrzenia na otaczający mnie świat z tej specyficznej perspektywy. Trudno o tym mówić, bo jeśli nie jesteś hc i nie siedzisz w tym po uszy to za chuja wafla tego nie zrozumiesz.
7. Od kilku ładnych lat prowadzisz w Kolbuszowej sklep muzyczny, nie masz czasem wrażenia, że dzieciaki bez względu na to czy jest to hardcore, metal, punk czy cokolwiek innego wolą nakupować sobie koszulek kreując w ten sposób swój image zamiast dobrej płyty - dobrego zespołu ?
Bez wątpienia tak właśnie jest, ale z drugiej strony to technologia i powszechny dostęp do darmowej muzyki pchnęły to w tę stronę. Skoro to ona sama w sobie jest dla większości najważniejsza to bez znaczenia, w jakiej formie dobija się ona do twoich bębenków słuchowych. Nie potępiam tego. Jeśli popatrzeć na to jednak w kontekście sceny hc to nawet jeśli nie masz zwyczaju kupowania płyt to wybierz się na gig od czasu do czasu, zapłać za bilet, a nie wpierdalaj się przez okno w kiblu i kup koszulkę kapeli, którą szanujesz zamiast wydawać całą kasę na browar. Każdy taki drobiazg pozwala utrzymać ją ciągle przy życiu. Mój sklep, z w/w powodów, stał się już niemal stricte odzieżowym - skate, hip-hop itp. Wiadomo, o co chodzi.
8. Elementem nieodłącznie kojarzonym z Twoją osobą, o który wprost nie mogę nie zapytać jest legendarna czapka Earth Crisis, dlaczego nie zdecydujesz się uśmiercić jej na jakimś dobrym koncercie ?
Każdy z ostatnich gigów Pain Runs Deep miał być zarazem jej ostatnim, ale ta franca się nie daje i dalej ze mną jest na dobre i na złe, hehee... To talizman. Kupiłem ją jakoś w 95 roku przez mailorder Victory rec. Ostatnio ktoś wystawił prawie nówkę na Ebay, ale dowiedziałem się o tym zbyt późno. Zdradzę Ci sekret - od lat nie widziała wody i mydła, więc jeśli z Ciebie czyścioch to lepiej nie stawaj obok mnie na gigu albo w MPK-u.
9. Jak duze znaczenie ma dla Ciebie reaktywacja takich starych zespołów jak Pain Runs Deep ? Zespołów, dla których tak jak w przypadku w/w kapeli jesteś gotowy na kilka dni zrezygnować z pracy i jechać w trasę. Czy chciałbyś zobaczyć jeszcze jakiś zespół ze "starych czasów" na scenie ?
Z Pain Runs Deep sytuacja jest szczególna, bo to moi przyjaciele. Uwielbiam spędzać z nimi czas i patrzeć na nich gdy są na scenie to przyjemność. Jeśli tylko będą jeszcze kiedykolwiek tak mili i zaproponują mi wspólny wyjazd to bez chwili zastanowienia jebnę sklepem, spakuję manatki i ruszę w drogę. Szczerze, nie ekscytują mnie raczej powroty starych kapel. Odgrzewany kotlet rzadko kiedy dobrze smakuje, a czasem to i murowana niestrawność. Na pewno są zespoły, o których mogę powiedzieć, że bardzo żałuje, że nie dane było mi zobaczyć ich live: Strife, Strongarm, Outspoken, Focused, Birthright, Focal Point, Canon, Shield, Insted to na pewno kilka z nich, ale niekoniecznie chciałbym by się zeszli i próbowali wskrzeszać coś co zdechło wiele lat temu. Fajnie czasem oglądnąć się z rozrzewnieniem za siebie, ale nie zapominajmy o tym co tu i teraz, pełno nowych, wartościowych kapel. W Polsce i wszędzie indziej. Zajebiście podoba mi się to co w tej chwili dzieje się w Ameryce Południowej, ze wskazaniem na Chile. Ogromnie zasmuciła mnie niewyobrażalna tragedia jaka teraz dotknęła ten kraj. Życie czasem bardzo dokucza. Fukk. Jest jeszcze Ukraina i rosnąca w oczach scena - Aspire, Still, Conclusion itd.
10. Posiadasz prawdo podobnie największą kolekcję zdjęć z koncertów hardcore w latach 90tych ! Robiąc te zdjęcia interesowałeś się fotografią czy pstrykałeś je po prostu przy okazji będąc na koncercie ? Można liczyć, że zbierzesz je wszystkie do kupy, poskanujesz i opublikujesz choćby w internecie ?
Z tą kolekcją to kolejny mit. Przesadzasz. Wygląda to tak, że jest tego kilkaset fot z kilkunastu gigów, może ciut więcej. Mają one jednak historyczną wartość choćby z tego względu, że w tamtych latach na koncertach nie pstrykał prawie nikt. Byłem jednym z nielicznych, który je robił. Część z nich, nawet przy dzisiejszych standardach, wydaje się całkiem okej. Jarały mnie bardzo zdjęcia live starych kapel, zazwyczaj zza oceanu. Docierały do nas kserówki z zagranicznych zinów i waliłem pod nie konia, że cho cho... Chciałem mieć pamiątkę z tych, które samemu udało mi się zobaczyć na żywo. Stąd zajawka. Po każdej takiej wyprawie mama, pukając się w czoło, pytała mnie - "po co ci tyle tych zdjęć skoro wszystkie wyglądają tak samo i na żadnym cię nie ma?". Nie umiałem jej odpowiedzieć. Moja robota zdobi wydawnictwa Sunrise, PRD, Counterweight i przynajmniej kilka fanzinów. Miło mi z tego powodu. Potem, kiedy zobaczyłem tych wszystkich profesjonalistów z obiektywami jakby chcieli oglądać przez nie źródła wody na Marsie dałem sobie spokój i ustąpiłem im miejsca przy scenowych odsłuchach. Niedawno klisze, które udało mi się znaleźć odkurzyłem, w punkcie foto wywołałem i zgrano mi to na płytę DVD. Efekt jest więc znowu dostępny dla każdego zainteresowanego.
11. Dzięki za wywiad !
To ja dziękuję za zainteresowanie moją skromną osobą i rozmowę. Szczerze.
Bądźcie wegetarianami! Od zaraz. Nie szukajcie wymówek
intro !
Ok, od pewnego czasu na dysku mojego komputera gromadziły się materiały, które miałem zamiar wykorzystać w papierowej wersji tego projektu. Niestety, notoryczny brak czasu jak i moja opieszałość spowodowały, że w ostatecznej decyzji postanowiłem udostępnić wszystko w formie bloga, na którego od czasu do czasu będę wrzucał jakieś nowości. Nie oznacza to, że rezygnuje zupełnie z tradycyjnego tworzenia fanzinów. Jeśli tylko wygospodaruje wolny czas i znajdę osoby chętne do współpracy ruszę z czymś nowym.














